Bł. ks. Michał Sopoćko: kapłan, który został wierny, gdy inni odwracali wzrok
Gdyby nie jeden skromny, "suchy" jak sam siebie nazywał, profesor teologii z Wilna, świat mógłby nigdy nie usłyszeć o Miłosierdziu Bożym tak, jak zna je dziś. To on wysłuchał wizji młodej zakonnicy, w które niewielu chciało uwierzyć. To on zlecił namalowanie obrazu "Jezu, ufam Tobie". I to on, przez dekady sprzeciwu, wojny i milczenia Kościoła, nigdy się nie wycofał.
Mowa o bł. ks. Michale Sopoćce – spowiedniku i kierowniku duchowym św. Faustyny Kowalskiej, dziś czczonym jako apostoł Bożego Miłosierdzia. Jego historia to nie pobożna anegdota, lecz świadectwo wiary, która musiała przejść przez ogień próby, zanim ktokolwiek nazwał ją świętością.
Kapłan formowany w trudnych czasach
Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 roku w Juszewszczyźnie na Wileńszczyźnie, w rodzinie mocno przywiązanej do polskości i wiary katolickiej – w czasach, gdy jedno i drugie było na tych ziemiach zagrożone przez carskie władze. Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1914 roku, tuż przed wybuchem I wojny światowej. Potem przyszły studia teologii moralnej w Warszawie, doktorat, habilitacja, praca jako kapelan wojskowy i wykładowca w Seminarium Duchownym oraz na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie.
Na zewnątrz – typowy życiorys naukowca w sutannie. Nikt jeszcze nie wiedział, że czeka go zadanie, które odmieni jego życie do końca.
Spotkanie, które wszystko zmieniło
W czerwcu 1933 roku do konfesjonału ks. Sopoćki podeszła siostra Faustyna Kowalska. Powiedziała mu, że zna go z widzenia i że to on ma zostać jej kierownikiem duchowym. Dla racjonalnego, wykształconego profesora teologii taka deklaracja mogła brzmieć co najmniej niepokojąco. Zamiast jednak odrzucić tę prostą zakonnicę, zaczął uważnie badać jej doświadczenia duchowe – z ostrożnością naukowca, ale i otwartością pasterza.
To za jego namową powstał "Dzienniczek" – zapis mistycznych doświadczeń, który dziś czytają wierni na całym świecie. To on w 1934 roku zlecił wileńskiemu malarzowi Eugeniuszowi Kazimirowskiemu namalowanie obrazu Jezusa Miłosiernego według wskazówek siostry Faustyny. I to on przez lata szukał teologicznych podstaw, które pozwoliłyby Kościołowi uznać nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego.
Kiedy Faustyna zmarła w 1938 roku, cały ciężar głoszenia tego orędzia spadł na jego barki. Został z nim sam.
Próba ognia: wojna i milczenie Rzymu
Rok później wybuchła II wojna światowa. Ks. Sopoćko nie tylko nie przerwał pracy nad kultem Miłosierdzia Bożego – w tym samym czasie zaangażował się w ratowanie Żydów z Wileńszczyzny, ukrywając ich m.in. we własnym mieszkaniu. Wiosną 1942 roku zainteresowało się nim gestapo. Cudem uniknął aresztowania razem z profesorami i klerykami wileńskiego seminarium i do końca okupacji ukrywał się na prowincji, podając się za drwala.
To jednak nie była jego jedyna próba. W 1959 roku, już po wojnie, Stolica Apostolska czasowo zakazała rozpowszechniania obrazów i pism o Miłosierdziu Bożym w formie przedstawionej przez siostrę Faustynę – z powodu nadużyć, jakie narosły wokół żywiołowo szerzącego się kultu. Dla człowieka, który dziełu swojego życia poświęcił dosłownie wszystko, był to bolesny cios. Ks. Sopoćko nie protestował, nie szukał rozgłosu. Trwał w posłuszeństwie Kościołowi i po cichu kontynuował pracę naukową, ufając, że prawda się obroni.
Zmarł 15 lutego 1975 roku w Białymstoku, nie doczekawszy ani oficjalnego uznania kultu, ani jakiejkolwiek nagrody za lata poświęcenia. Dla wielu odchodził jako człowiek przegrany.
Uznanie, które przyszło po latach
Historia napisała jednak inny finał. 28 września 2008 roku, w białostockim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, ks. Michał Sopoćko został ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego. Dziś jego relikwie spoczywają właśnie tam, a on sam – obok św. Faustyny – jest nazywany apostołem Miłosierdzia Bożego.
Jego droga pokazuje coś, co łatwo umyka w pobożnych obrazkach świętych: że wierność Bogu rzadko wygląda spektakularnie. Częściej oznacza wytrwanie w małych, niewidocznych decyzjach – dzień po dniu, mimo braku uznania, mimo strachu, mimo milczenia tych, którzy powinni wesprzeć.
Poznaj jego historię bliżej
Fakty biograficzne to jedno – zupełnie inaczej ta historia brzmi opowiedziana od środka, z perspektywy człowieka, który musiał się zmierzyć z własnymi wątpliwościami, lękiem i samotnością. Właśnie taką narrację proponuje "Kapłan Najmiłosierniejszego Zbawiciela" – biografia w formie powieści autorstwa Barbary Vujcic, wydana nakładem Arca Verbi.
To książka, która prowadzi czytelnika przez najważniejsze momenty życia ks. Sopoćki: od pierwszego spotkania z siostrą Faustyną, przez dramat wojny i ratowanie ludzkiego życia, aż po ciche, pełne pokory trwanie przy prawdzie, gdy nikt inny nie chciał jej bronić. Dla osób, które chcą umocnić swoją wiarę, lub szukają historii świętych opowiedzianej żywo i blisko, a nie podręcznikowo, to naturalny następny krok po przeczytaniu tego artykułu.
Książkę znajdziecie w wersji drukowanej, jako e-book, oraz w pakiecie łączącym oba formaty – zobaczcie szczegóły tutaj.